Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Kolejny wrzesień, kolejne rozstania, kolejne łzy.
A z nimi kolejne nadinterpretacje dorosłych.
Chcę dzisiaj głośno stanąć w obronie dzieci, które nie potrafią jeszcze precyzyjnie wyrazić tego, co czują. Dzieci, które dziś, wczoraj i jutro płaczą w żłobkach i przedszkolach nie starają się niczego wymóc, nie manipulują nami, dorosłymi, ani nie “przesadzają”. One cierpią. Przeżywają rozstanie z najważniejszymi osobami, doświadczają niepewności, strachu, samotności, obawy o przyszłość. Dadzą sobie z tym radę, bo dzieci potrafią więcej niż nam się wydaje. I być może za dwie godziny albo za dwa tygodnie będą się radośnie bawić, ale teraz zadaniem dorosłych jest BYĆ PRZY NICH, zobaczyć je, utulić, ukoić. Tak, to może być trudne, jeśli płacze naraz czworo małych dzieci, jednak to taka praca - właśnie teraz trzeba się nimi zająć. Pozwólmy im doświadczać to, co czują, nie przelewajmy na nie swojej frustracji, zmęczenia, irytacji. Nie bierzmy ich zachowania do siebie. Potraktujmy ich płacz jako informację o stanie ich ducha. Zobaczmy malutkiego człowieka zostawionego wbrew własnej woli w obcym miejscu, z nieznaną jeszcze osobą - protestuję przeciwko twierdzeniu, że próbuje on wymusić wzięcie na ręce i przeciwko nazywaniu go “małym terrorystą”.
Dużo pracy przed nami.
— Tomasz Tokarz

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl